Na upały najlepszy jest chłodnik (i parę innych rzeczy:P), dlatego postanowiłam podzielić się przepisem na mój ulubiony. Jak zwykle mam problem z określeniem proporcji, więc jak uznacie, że wolicie więcej pomidorów lub więcej papryki, to róbcie po swojemu. To nie ma tutaj tak dużego znaczenia.
Składniki:
- 1kg pomidorów
- 3 czerwone papryki
- 1 duża cebula
- 2 ziemniaki średniej wielkości
- natka pietruszki
- bazylia
- czosnek
- wędzona papryka słodka
- sól
- pieprz lub ostra papryka (opcjonalnie)
- olej z pestek winogron
Ziemniaki obrać i ugotować. Paprykę i cebulę pokroić (może być byle jak), a następnie podsmażyć na oleju z pestek winogron. Pomidory sparzyć i obrać. To wszystko zmiksować. Przed miksowaniem można dodać dwa ząbki czosnku (najlepiej wycisnąć). Jeśli się nie zmieści wszystko do blendera, można miksować na raty i potem połączyć ze sobą. Ja najpierw miksuję paprykę z ziemniakami, a potem pomidory. Doprawić solą, ewentualnie czymś pikantnym. Ja dodaję oliwy z chilli. Dodać łyżkę wędzonej papryki, posiekaną pietruszkę, bazylię. Dokładnie wymieszać. Ja lubię podawać z makaronem. Chłodnik powinien trochę posiedzieć w lodówce, zanim go będziemy podawać. Pyszności!
środa, 2 sierpnia 2017
sobota, 1 lipca 2017
I zaczęło się
Klucze od nowego mieszkania odebrane, można zacząć remont. Trochę stresu jest, ale też spore podekscytowanie. Fajnie będzie wrócić w rejony, w których się wychowałam. Przez przypadek spotkałam tam wczoraj koleżankę, z którą straciłam kontakt kilkanaście lat temu. Teraz będziemy znowu praktycznie sąsiadkami i bardzo się cieszę z tego powodu. Generalnie znam sporo osób w okolicy, a w kupie siła. Pora spożytkować energię twórczą na wystrój nowego miejsca. O tym właśnie marzyłam.
sobota, 24 czerwca 2017
Czemu nic się nie dzieje
No właśnie, czemu nic tu nie piszę, skoro niedawno twierdziłam, że wena wraca. Generalnie wena wraca i odchodzi, a ja doszłam do wniosku, że przestanę się nią przejmować. Będzie mi się chciało popisać, to zrobię to, jak nie... to trudno. Przynajmniej jeśli chodzi o opka i inne takie. Ale jeśli chodzi o posty na blogu, to czasami mam tak, że z jednej strony chciałabym o czymś napisać, a z drugiej strony dochodzę do wniosku, że lepiej nie / nie chce mi się / nie ma po co / itp. Za równo jeśli chodzi o poważne tematy, jak i te trywialne. Doszłam jednak do wniosku, że jeśli już pisać, to chyba wolę trzymać się z daleka od poważnych przemyśleń, bo jakoś nie mam ochoty na zażarte dysputy o życiu. Dlatego powracam do zagadnień trywialnych, a tym zagadnieniem na dziś jest: gdzie na pizzę w Krakowie? Dawno nie jadłam pizzy na mieście. Fajnie zrobić swoją własną, ale nie zawsze się chce:P I generalnie jestem zdania, że ciężko w Krakowie dostać dobrą pizzę. A to naprawdę nie jest trudne danie. Tylko trzeba mieć dobre składniki i umieć wypiekać ciasto, a okazuje się, że to przerasta większość lokali:(
niedziela, 21 maja 2017
Może już umiem tworzyć
Zmieniłam wygląd bloga, więc to już coś. Ostatnio też zaczęły mi chodzić po głowie nowe pomysł do napoczętej już rzeczy. Na razie jeszcze nie biorę się za pisanie. Zresztą nie mam takiego ciśnienia, że natychmiast muszę zacząć coś tworzyć. Niech te pomysły sobie dojrzeją. Jestem dobrej myśli. Sądzę, że prędzej czy później je wykorzystam.
środa, 8 marca 2017
Za dużo informacji
Mimo że piszę tego posta w dzień kobiet, to tak naprawdę tematyka nie do końca się z nim wiąże. Choć dzisiejszy dzień zmobilizował mnie do napisania czegoś, z czym nosiłam się już od dłuższego czasu. Do tego tak się składa, że wczoraj prowadziłam lekcję o nadmiarze informacji oraz stresie, co dało mi do myślenia. Każdego dnia jesteśmy zalewani informacjami ze wszystkich stron, często tymi zbędnymi i nie zdziwiłabym się, gdyby to było przyczyną mojego braku kreatywności. Ale zmierzając do sedna, cieszę się, że onet zaczął wprowadzać coraz więcej reklam, blokujących artykuły, bo ja rezygnować z adblocka nie zamierzam i dzięki temu może wreszcie ucieknę z tego portalu. Bo czytanie tych artykułów i komentarzy to trochę jak papierosy. Wiem, że nie zdrowe, chciałabym rzucić, ale uzależnienie zbyt silne.
Oczywiście dzisiaj, jak zwykle przy śniadanku, weszłam sobie na onet i dowiedziałam się z komentarzy, że tylko szmaty, brzydkie feministki i generalnie głupie pizdy walczą o swoje prawa, bo w Polsce kobiety mają zajebiście i nie powinny narzekać. Ale wiecie co, nie będę się wgłębiać w ten temat, bo chciałam nie przytłaczać tego bloga ideologią, więc zrobię taki szybki ranking rzeczy, które mnie denerwują w komentarzach na onecie.
1) Zawsze przeciw
Nie ważne o czym jest artykuł, ale trzeba być przeciw. Dzięki temu dochodzi czasem do sytuacji kuriozalnych, bo przeskakując między dwoma różnymi artykułami okazuje się, że onetowcy cierpią na rozdwojenie jaźni. To co plusują pod jednym artykułem, minusują pod innym. Ważne żeby nie zgadzać się z autorem artykułu, albo tym, o czym jest artykuł.
2) Narcyzm
Autorzy komci są kryształowo czyści i szlachetni. Nie raz uraczą was historią swojego życia, by pokazać jak oni znakomicie postępują i jak są lepsi od innych.
3) Eksperci
Każdy jest ekspertem od wszystkiego. Każdy zrobiłby wszystko lepiej i wie wszystko lepiej, nawet od osób, które pracują w danym zawodzie czy mają wykształcenie w swojej dziedzinie. Same Chucki Norrisy.
4) Taka, wam POwiem, PiSownia
Tego chyba nie muszę komentować.
5) Błędy
Niektóre wypowiedzi ciężko rozszyfrować. Wyglądają tak, jakby zostały napisane w innym języku. Ale ważne, że ałtor przekazał swoje mondrości.
I to tak ogólnie. Grzechy te dotyczą nie tylko tych osób, z którymi się nie zgadzam, ale także tych, które mają opinie zbliżone do moich. Dlatego mam nadzieje, że w końcu uda mi się rzucić;)
A ja pozdrawiam wszystkie kobiety, krótkim stwierdzeniem: nie dajcie się.
Oczywiście dzisiaj, jak zwykle przy śniadanku, weszłam sobie na onet i dowiedziałam się z komentarzy, że tylko szmaty, brzydkie feministki i generalnie głupie pizdy walczą o swoje prawa, bo w Polsce kobiety mają zajebiście i nie powinny narzekać. Ale wiecie co, nie będę się wgłębiać w ten temat, bo chciałam nie przytłaczać tego bloga ideologią, więc zrobię taki szybki ranking rzeczy, które mnie denerwują w komentarzach na onecie.
1) Zawsze przeciw
Nie ważne o czym jest artykuł, ale trzeba być przeciw. Dzięki temu dochodzi czasem do sytuacji kuriozalnych, bo przeskakując między dwoma różnymi artykułami okazuje się, że onetowcy cierpią na rozdwojenie jaźni. To co plusują pod jednym artykułem, minusują pod innym. Ważne żeby nie zgadzać się z autorem artykułu, albo tym, o czym jest artykuł.
2) Narcyzm
Autorzy komci są kryształowo czyści i szlachetni. Nie raz uraczą was historią swojego życia, by pokazać jak oni znakomicie postępują i jak są lepsi od innych.
3) Eksperci
Każdy jest ekspertem od wszystkiego. Każdy zrobiłby wszystko lepiej i wie wszystko lepiej, nawet od osób, które pracują w danym zawodzie czy mają wykształcenie w swojej dziedzinie. Same Chucki Norrisy.
4) Taka, wam POwiem, PiSownia
Tego chyba nie muszę komentować.
5) Błędy
Niektóre wypowiedzi ciężko rozszyfrować. Wyglądają tak, jakby zostały napisane w innym języku. Ale ważne, że ałtor przekazał swoje mondrości.
I to tak ogólnie. Grzechy te dotyczą nie tylko tych osób, z którymi się nie zgadzam, ale także tych, które mają opinie zbliżone do moich. Dlatego mam nadzieje, że w końcu uda mi się rzucić;)
A ja pozdrawiam wszystkie kobiety, krótkim stwierdzeniem: nie dajcie się.
sobota, 18 lutego 2017
Bidne przepisy 2
„Carpacio” z ogórka i jabłka
Główne składniki:
- świeży ogórek
- jabłko
- orzechy włoskie
Dodatki:
- musztarda
- olej
- ocet (najlepiej jabłkowy)
Z jabłka wyciąć środek. Ogórka pokroić na bardzo cienkie plastry, jabłko również. Ułożyć plastry na talerzu. Łyżkę musztardy wymieszać z olejem i odrobiną octu aż nabierze konsystencji sosu. Polać plastry, posypać orzechami.
Ziemniaki duszone z kapustą
Główne składniki:
- kilka ziemniaków
- kawałek włoskiej kapusty albo jedna mała
- cebula
Dodatki:
- sól
- czosnek
- koncentrat pomidorowy
- olej
Cebulę pokroić w paski i zeszklić na oleju. Ziemniaki obrać i pokroić w kostkę. Kapustę pokroić w paski. Wymieszać wszystko, zalać wodą tak, by przykrywała warzywa i gotować aż zmiękną. Dodać sól, koncentrat pomidorowy i wyciśnięty ząbek czosnku.
Zupa ziemniaczana z kaszą gryczaną
Główne składniki:
- ziemniaki (ponad pół kilo)
- kasza gryczana (100 gram)
- cebula
- marchewka
Dodatki
- sól
- pieprz
- olej
- natka pietruszki
Ziemniaki obrać i pokroić w kostkę, podobnie marchewkę, cebulę pokroić w paski. Warzywa oraz kaszę zalać wodą (ok 3 litry) i gotować do miękkości. Doprawić solą i pieprzem. Na końcu dodać posiekaną pietruszkę i łyżkę oleju.
Krem grochowo-warzywny
Główne składniki:
- groch (200 gram)
- marchewka
- cebula
- ziemniak
Dodatki:
- sól
- pieprz
- majeranek
- natka pietruszki
Groch moczyć przez noc. Warzywa ugotować do miękkości. Osobno gotować groch aż się zacznie rozpadać. Połączyć wszystko i zmiksować, dolać wywaru z warzyw, by uzyskać odpowiednią konsystencję. Doprawić solą, pieprzem, majerankiem i natką pietruszki.
Zapiekanka pasterska w wersji bieda
Główne składniki:
- kasza gryczana (200 gram)
- 3 marchewki
- 2 cebule
- kilo ziemniaków
Dodatki:
- sól
- pieprz
- przecier pomidorowy
- masło
- olej
- tymianek
- natka pietruszki
Kaszę ugotować. Marchew i cebulę pokroić w kostkę. Cebulą podsmażyć na oleju, potem dodać marchew, trochę wody i dusić ok. 15 minut. Dodać kaszy, przecieru pomidorowego i przypraw, wymieszać i dusić jeszcze przez chwilę. Ziemniaki obrać, ugotować i zrobić z nich puree z dodatkiem masła. Posmarować formę olejem, przełożyć do niej kaszę z warzywami, a na to położyć puree. Piec w 180 stopniach ok 20 minut, aż zacznie bulgotać. Udekorować pietruszką.
niedziela, 12 lutego 2017
Nie umiem już tworzyć
Nie wiem czy to tak na zawsze, czy tylko tymczasowo, ale ostatnio nie potrafię być twórcza. Nawet jak przyjdzie mi na coś pomysł i chęci, to mija mi następnego dnia. I nie chodzi tylko o większe dzieła. Nie potrafię sklecić nawet małego artykuliku. W zasadzie ta niemoc twórcza nie ogranicza się tylko do pisania, bo przecież można tworzyć wiele rzeczy, ale ja do niczego nie umiem się zabrać i w zasadzie nawet nie wiem, co mogłabym stworzyć. I jest mi z tym źle. Nie wiem, czy po prostu się starzeję i staję nudnym człowiekiem, czy może coś mnie podświadomie blokuje, ale wiem, że bardzo mi się to nie podoba, lecz nie umiem temu zaradzić. Nawet na napisanie tego głupiego postu musiałam zbierać się dwa tygodnie. Z odbiorem twórczości jest podobnie. Już dawno nie przeczytałam żadnej książki, próbowałam, ale mi nie szło. Chciałabym móc coś zmienić. Nie chcę stać się nudnym, jałowym człowiekiem bez zainteresowań. Chcę znowu tworzyć i chłonąć cudzą twórczość, ale bez przymusu, z pasji. Nie wiem jak tego dokonać. Wpadłam w zastój.
Subskrybuj:
Posty (Atom)